Śmierć z kosmosu, czyli rozbłyski gamma – RELACJA

Gwieździste niebo nad naszymi głowami od zawsze fascynowało i ciekawiło ludzi. Pomimo tego, że na wiele pytań dotyczących Wszechświata już znaleźliśmy odpowiedzi, zagadki wciąż się mnożą, a każde kolejne odkrycie prowadzi do nowych wątpliwości.

W poszukiwaniu odpowiedzi na niektóre z tych pytań, zaprosiliśmy na spotkanie Akademii Intelektu członka Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii. Piotr Kołaczek-Szymański – student I roku studiów magisterskich na Wydziale Fizyki i Astronomii, przybliżył nam temat rozbłysków gamma –  niebezpieczeństwa, z którego większość z nas nie zdaje sobie sprawy.

Czym jest promieniowanie gamma? Na Ziemi się z nim (na szczęście!) nie spotkamy. Warstwa ozonowa nie przepuszcza tak krótkich fal i skutecznie nas przed nimi chroni. Przez długi czas nikt nie wiedział o jego istnieniu. Aż do roku 1967, kiedy amerykański satelita wojskowy Vela zarejestrował nieznane wcześniej promieniowanie elektromagnetyczne. Uznane początkowo za nową broń bloku wschodniego, błyski gamma zostały dokładnie zbadane i dzisiaj, po wielu latach, znamy mechanizm działania tego zjawiska.

Istnieją dwie ścieżki prowadzące do powstania rozbłysku gamma: wybuch supernowej albo połączenie się dwóch gwiazd neutronowych. Podczas śmierci gwiazdy, dochodzi do jej zapadnięcia z utworzeniem czarnej dziury. Wierzchnie warstwy materii „odbijają” się i zostają odrzucone z ogromną prędkością, tworząc obłok materii wokół nowo powstałej czarnej dziury. Jeśli gwiazda jest masywna, w momencie odrzucenia warstw materii, generowany jest również rozbłysk gamma. Drugi mechanizm powstawania rozbłysku – z punktu widzenia astronomii o wiele ciekawszy – to połączenie się dwóch gwiazd neutronowych, w efekcie czego również powstaje czarna dziura. Gwiazdy krążą wokół siebie i coraz bardziej się do siebie zbliżają. Tworzą rotujący dysk, który wytwarza ogromne oddziaływania grawitacyjne. W momencie połączenia się obu gwiazd (przebiegającym z rozerwaniem mniejszej z nich rosnącymi siłami grawitacji) dochodzi do generacji rozbłysku gamma.

Strumień promieniowania gamma zostaje wyemitowany w przestrzeń kosmiczną i poruszając się z prędkością światła, zaczyna niekończącą się podróż. Jeśli napotyka na swojej drodze planety, sterylizuje je z ewentualnych form życia. Dlatego rozbłysk gamma, który trafiłby w Ziemię, byłby katastrofą dla ludzkości. Warstwa ozonowa, która chroni nas przed mniej intensywnymi promieniami gamma, nie byłaby w stanie zatrzymać silnego rozbłysku. Nie możemy się przed nim obronić, nie możemy go przewidzieć.

Jednak obserwując dostępną nam część kosmosu, astronomowie dostrzegli, że rozbłyski nie występują z tą samą częstotliwością w całym Wszechświecie. Ziemia znajduje się w obszarze, w którym rozbłyski gamma pojawiały się ostatni raz po Wielkim Wybuchu, a więc miliardy lat temu.

Stając w obliczu nieskończonego kosmosu pełnego groźnych zjawisk, nieprawdopodobne wydaje się, że malutka Ziemia, wciąż jedyna planeta, na której stwierdzono życie, uniknęła zagłady. Powtarzając słowa naszego gościa, „wydaje się to aktem Bożego miłosierdzia i opatrzności, że mogąc zginąć na tysiące różnych sposobów, Ziemia wciąż istnieje, a ludzkość przetrwała”.